W Bieszczadach truskawki nie mają łatwego startu. Zmienna pogoda, chłodne noce i wymagające warunki sprawiają, że prowadzenie plantacji wymaga nie tylko doświadczenia, ale też dobrze dobranych rozwiązań. Odwiedziliśmy plantację w Ustjanowej, prowadzoną przez pana Krzysztofa i panią Anię, aby zobaczyć, jak rosną truskawki wspierane przez Agrimpex – od ściółkowania roślin czarną agrowłókniną 50 g po osłanianie Agroflex 25 g.
Dziesięć lat doświadczeń na bieszczadzkich polach
Pan Krzysztof rozpoczął swoją przygodę z truskawkami już 10 lat temu. Przez ten czas prowadził plantację na trzech różnych polach, zdobywając doświadczenie sezon po sezonie. Po drodze były sukcesy, ale też trudne momenty, które pokazały, że uprawa truskawek w Bieszczadach wymaga nie tylko wiedzy, lecz także dużej determinacji.
Górzysty teren, mimo swojego niekwestionowanego uroku, potrafi być dla plantatora sporym wyzwaniem. Nie bez powodu wiele osób dziwi się, gdy słyszy, że w tak malowniczo położonym miejscu rosną właśnie truskawki. W Bieszczadach pogoda potrafi mocno zaskoczyć, a zimą nocne temperatury sięgają nawet kilkunastu stopni poniżej zera.
Pan Krzysztof i jego żona, pani Ania, przekonali się o tym na własnej skórze. Zdarzało się, że najzimniejsze noce spędzali na plantacji, paląc ogniska, aby ograniczyć ryzyko przemarznięcia roślin. To jeden z tych obrazów, które najlepiej pokazują, ile pracy, czujności i zaangażowania potrzeba, by prowadzić plantację truskawek w bieszczadzkich warunkach.
Jedno - czy dwurzędowo? Doświadczenia, które zmieniły sposób prowadzenia plantacji
Odmianą, która przez lata królowała u pana Krzysztofa, była bardzo wczesna Honeoye. Z czasem na plantacji pojawiła się również późna odmiana Malwina. Zmieniały się jednak nie tylko odmiany i miejsca prowadzenia, ale także sam sposób uprawy.
Początkowo truskawki sadzono tradycyjnie w gruncie. Z czasem pojawiła się zaś chęć zobaczenia, jak w praktyce sprawdzi się uprawa dwurzędowa na podwyższonych zagonach z wykorzystaniem czarnej agrowłókniny. Rozwiązanie to było testowane na dwóch kolejnych polach przez kilka lat.
System dwurzędowy miał swoje zalety, jednak z czasem coraz wyraźniej ujawniały się także jego ograniczenia. Słabszy przewiew plantacji sprawiał, że rośliny miały mniej korzystne warunki, co zwiększało ryzyko chorób grzybowych i pojawiania się szkodników.
Mając to na uwadze, pan Krzysztof zdecydował się na uprawę na podwyższonych zagonach z wykorzystaniem agrowłókniny czarnej, jednak w systemie jednorzędowym – wygodniejszym w pielęgnacji i lepiej dopasowanym do szybkiego zbioru owoców i warunków panujących w Bieszczadach.
Nie tylko truskawki - czego nauczyła uprawa ogórków w górach?
Powodzenie w uprawie truskawek na wymagającym, bieszczadzkim terenie zachęciło pana Krzysztofa i panią Anię do spróbowania czegoś nowego. Tak pojawił się pomysł uprawy ogórków – roślin ciepłolubnych i bardzo wrażliwych na zmiany temperatur.
Zbiory były udane, ale sama uprawa okazała się bardzo wymagająca. Bieszczadzka pogoda, chłodniejsze noce i wahania temperatur dały o sobie znać jeszcze mocniej niż przy truskawkach. Po trzech latach plantatorzy zdecydowali się zakończyć ten etap, ale nie traktują go jako zamkniętego rozdziału na zawsze.
Nie mówią ogórkom „nie”. Wręcz przeciwnie – wciąż zastanawiają się, jak w przyszłości lepiej zabezpieczyć uprawę, poprawić warunki rozwoju roślin i osiągnąć jeszcze lepsze efekty. To kolejne doświadczenie, które pokazało, że w Bieszczadach każda uprawa wymaga spokojnego podejścia, obserwacji i gotowości do szukania nowych rozwiązań.
Od Honeoye do Rumby - decyzje podejmowane z doświadczeniem
Przez lata pan Krzysztof zdobywał wiedzę o uprawie, odmianach i warunkach, które mają największy wpływ na rozwój roślin. Z sezonu na sezon stawał się coraz bardziej świadomym plantatorem – lepiej rozumiał potrzeby truskawek, uważniej obserwował pogodę i wyciągał wnioski z każdego kolejnego kroku.
Coraz większe doświadczenie nie chroni jednak przed niespodziewanymi zdarzeniami. Tak było również w tym przypadku. Trzy lata temu pan Krzysztof razem z żoną musieli zlikwidować plantację odmiany Honeoye, ponieważ rośliny zachorowały. Był to trudny moment, ale nie oznaczał końca uprawy truskawek w Ustjanowej.
Przymusowa przerwa nie zniechęciła ich do dalszych działań. Stała się raczej czasem na spokojne przemyślenie kolejnych decyzji, wybór nowego miejsca i lepsze przygotowanie plantacji. Właśnie tak dochodzimy do obecnego roku – do trzeciego pola, nowego nasadzenia i nowej odmiany: Rumby, która w tym sezonie wydała pierwsze owoce.
Agrowłóknina i Agroflex 25 g - wsparcie plantacji na wielu płaszczyznach
Obecna plantacja o powierzchni pół hektara została założona na zagonach jednorzędowych, przygotowanych w 2025 roku z pomocą maszyny do ściółkowania Agrimpex i z wykorzystaniem czarnej agrowłókniny do ściółkowania o gramaturze 50 g oraz systemu nawadniającego. Czarna agrowłóknina ogranicza rozwój chwastów i zmniejsza ich bezpośredni kontakt z glebą, dzięki czemu truskawki pozostają czyste.
Ważnym elementem ochrony roślin była również agrowłóknina osłaniająca Agroflex 25 g, którą okrywano rośliny w okresie wiosennych spadków temperatur. W kwietniu temperatury w Ustjanowej sięgały nawet -5°C/-6°C, dlatego dodatkowa osłona miała realne znaczenie dla kondycji plantacji i uszkodzeń spowodowanych przez mróz. Według obserwacji pana Krzysztofa zastosowanie Agroflexu zdecydowanie ograniczyło szkody mrozowe i pomogło roślinom przejść przez ten trudny moment.
Dziś na plantacji trwają już zbiory, a nowe pole pokazuje, że powrót do truskawek był dobrze przemyślaną decyzją. Wsparcie rozwiązań Agrimpex pomogło stworzyć plantację bardziej uporządkowaną, wygodniejszą w prowadzeniu i lepiej przygotowaną na wymagające warunki Ustjanowej. Wszystko po to, by bieszczadzkie truskawki mogły rosnąć tu jeszcze przez wiele kolejnych sezonów.
Śledź bieszczadzkie truskawki na bieżąco! Kliknij poniżej i odwiedź Facebook
Produkty Powiązane